piątek, 11 lipca 2014

Prolog

*przed przeczytaniem prologu zajrzyj do opisu fabuły, aby wiedzieć o co chodzi → KLIK*


Londyn, godzina 07:15.



- To dziś. - powiedziałam sama do siebie leżąc w łóżku i wpatrując się w sufit.
Dość dziwne, że obudziłam się sama. Zawsze budzi mnie głos budzika, jednak jestem tak podekscytowana dzisiejszym dniem, że mój mózg wie, kiedy się obudzić.
Usiadłam na rogu łóżka i podniosłam prawą stopę, żeby przez przypadek nie wstać lewą nogą. 
Ziewnęłam raz, a może dwa.
Podeszłam do lustra i uśmiechnęłam się do siebie. Robię to każdego ranka od jakiś 10 lat. Mama miała racje, dobrze, że mnie tego nauczyła, bo od razu chce mi się zacząć nowy dzień. 
Dość szybko sie ogarnęłam. Umyłam twarz, wyprostowałam włosy i nałożyłam lekki makijaż. 
- Jesteś gotowa? - zapytałam samej siebie nie licząc na żadną odpowiedź od środka mnie.
Westchnęłam i spojrzałam na zegarek. 
Nawet się nie zorientowałam, że już dochodziła 10:00.
- Wszystko wzięłam? - pomyślałam. - Boże, gdzie ja położyłam mój dowód?! - wtedy się zaniepokoiłam. 
Zajrzałam szybko pod kanapę i tam go na szczęście znalazłam. Nie pytajcie, co tam robił.
Założyłam moje trampki i byłam gotowa do wyjścia. 
Przez całą drogą miałam słuchawki na uszach i włączoną piosenkę, którą zaśpiewam.
Kiedy doszłam już na miejsce nie mogłam uwierzyć własnym oczom.
- Serio, nigdy nie widziałam aż tylu ludzi na jednym castingu! - powiedziałam pod nosem. 
- Ja też! - usłyszałam dość lekki i przyjazny głos. - Cześć, jestem Perrie. Też stresujesz się tak samo jak ja? - zapytała trochę wyższa ode mnie blondynka.
Odwróciłam się do niej jeszcze bardziej, aby zobaczyć ją całą. 
- Hej! Nawet nie wiesz jak! Miło Cię poznać, jestem Cher - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy, jednak w środku czułam coś innego.
- Ale tu zimno... - powiedziała pocierając swoje dłonie Perrie.
- Też tak sądzę! - zasunęłam bluzę. - Może wejdziemy do środka i złożymy już te wszystkie papiery? - zapytałam.
- Jasne, chodźmy - uśmiechnęła się. - Dłużej już tu nie wytrzymam!
Poszłyśmy w kierunku budynku.
Jednak kolejka nie była aż taka długa.
Po paru minutach nadeszła kolej na mnie.
- Imię, nazwisko oraz wiek poproszę. - powiedziała żując gumę siedząca tam pani.
- Cher Lloyd, lat 19. - zareagowałam szybko i nerwowo. Nie lubię jak ludzie żują gumę i rozmawiają ze mną. 
- Dobra, jesteś na liście. Idź już do poczekalni i przygotuj się, wchodzisz za niecałe 45 minut. - odpowiedziała wskazując mi drogę.
Poszłam tam, gdzie mi kazano. Siadłam na ławce. W tle leciało radio, a przede mną znajdował się wielki telewizor, w którym pokazana była scena i występy innych uczestników.
Nuciłam sobie, kiedy usłyszałam miły głos blondynki, którą poznałam wcześniej.
- Mogę się przysiąść? Chętnie posłucham jak sobie nucisz! - zaśmiała się i spojrzała na mnie.
- Jasne, siadaj. - odpowiedziałam bez wahania, polubiłam ją.
Nie rozmawiałyśmy ze sobą. Każdej z Nas zależało na sukcesie, więc powtarzałyśmy teksty piosenek w kółko. Nagle muzyka w radiu została przerwana. 
- Przerywamy, aby nadać szokujące wieści. Zayn Malik z One Direction właśnie ogłosił za pośrednictwem twittera, że odchodzi z zespołu. Przyczyny są jeszcze nieznane, jednak plotki donoszą, że Zayn ma poważne kłopoty z narkotykami. Serwis plotkarski "Love POP" stwierdził, że ma to związek z Miley Cyrus, która widziana była w towarzystwie Malika w klubie zeszłej nocy. Roztargnione fanki zdążyły już opanować twittera. Czekamy na więcej wiadomości. Dziękujemy za uwagę. -
Nie obchodziło mnie życie tych gwiazd jednak zrobiło mi się bardzo smutno kiedy ujrzałam młode dziewczyny, które płakały z tego powodu. Były one w tej samej sali co ja. To zabolało.
- Co za idioci ryzykują karierę dla narkotyków... - westchnęłam.
- Ta...jeszcze gorsi są Ci, którzy ryzykują życie dla nich. - powiedziała Perrie patrząc w dół.
Przytaknęłam.
- Cher Lloyd, zapraszam na scenę. - usłyszałam głośny i ciężki głos dobiegający z magnetofonu. 
- Hej, dasz radę! Nie stresuj się, to tylko zabawa! - pocieszyła mnie "wyższa blondynka".
Uśmiechnęłam się do niej i wzięłam wielki oddech. Zbliżałam się ku sceny. 
- Gotowa? - zapytał mnie jakiś dziwny mężczyzna na backstage'u.
- Zawsze i wszędzie! - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Ścisnęłam mocno zęby i zaczęłam iść w kierunku sceny.
Nie zrobiłam nawet 4 kroków, kiedy usłyszałam pisk i oklaski. To mi dodało otuchy, publiczność była niezwykła.
Wtedy stanęłam przed jury, zobaczyłam tych wszystkich ludzi i wzruszyłam się. To tu zawsze chciałam być i wreszcie mi się udało. Szybko jednak się ocknęłam i pomachałam do nich, aby zbudować miłą atmosferę.
- Cześć, jak masz na imię? - zapytał jeden z najsurowszych w jury.
- Mam na imię Cher Lloyd - odpowiedziałam puszczając oko.
- Świetnie. Co dziś zaśpiewasz? - typowy tekst do każdego uczestnika.
- "Turn my swag on". Mam nadzieję, że to kojarzycie! - powiedziałam uśmiechając się do publiczności.
- Jasne, że tak. Pokaż na co cię stać Cher. - oznajmił juror, znany bardziej jako Simon Cowell.
Kiedy tylko padły te słowa zdałam sobie sprawę, że to moje 5 minut i muszę je wykorzystać jak najlepiej potrafię. Usłyszałam muzykę i zaczęłam śpiewać. Szczerze i prosto od serca. Nawet nie wiem kiedy już skończyłam, to było takie szybkie! Otworzyłam oczy i usłyszałam ludzi krzyczących moje imię. Cała publiczność stała i klaskała bardzo głośno! Już wtedy zobaczyłam uśmiechy na twarzach jury. Wiedziałam, że to nie koniec mojej przygody tutaj i sama szeroko się uśmiechnęłam. 







Czytasz = komentarz :) xx